Dwójka wysoko wrażliwych. Coś przyciąga i coś nie pozwala być bliżej. Coś dużo tych „cosi”.
Włączając pierwszy odcinek „Normalnych ludzi” nie wiedziałam na co się decyduję. Owszem, przeczytałam fragment recenzji. I miałam polecenie. Ale nie spodziewałam się tego, co otrzymałam.
To było jak głaskanie po zapracowanym mózgu z czułym szeptem „tu nie musisz się spinać”. Delikatność scen i kadrów pozwalała wejść w te sfery życia, których nie widać nawet przez szkło powiększające, za to trudno ich nie dostrzec gdzieś pomiędzy. Bo wszystko dzieje się tam pomiędzy.
Pomiędzy pragnieniem bliskości, a zagubieniem w jej obecności. Pomiędzy poczuciem niższości a szukaniem dla niej kompensacji. Pomiędzy słowami, które boją się dotknąć prawdy.
Dla mnie to opowieść o Relacji. O budowaniu, burzeniu, wiązaniu na nowo. I o podziurawionych sercach, którym trudno się otworzyć. Otwarte bolą na nowo. Czują się niekochalne.
Dalej biją. W jednym rytmie.
Nie żałuję, że nie zaczęłam od książki. Czeka już na półce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz