sobota, 2 stycznia 2021

Dlaczego 2020 mnie nie rozczarował?

 

To był dla mnie rok nietypowy i typowy zarazem. Nietypowy, bo żaden inny taki nie był. Typowy – bo żaden dla mnie nie jest taki jak poprzedni czy kolejny.


W każdym coś mnie zaskakuje.


W każdym podejmuję ważne decyzje.


W każdym zyskuję i tracę ważne dla mnie osoby.



Wiem, że nie rozczarowałam się nim głównie dlatego, że… nie zaczarowałam go.


Miałam cele i plany.


Nie miałam magicznego zaklęcia, które sprawiało, że się do nich przykleiłam i odbiłam je w świecie.


Miałam dużo złości i lęków.


Wczułam się w nie i wysłuchałam siebie w każdej emocji i w każdym wyobrażeniu.


Miałam małe próby zaczarowania i rozczarowania światem i sobą.


Ale eliksiru spełniającego moje wizje nie wynalazłam.



Za to wiele razy doświadczałam tego, jak bardzo moje tegoroczne przeżycia zakorzenione są w mojej przeszłości. Cieszyłam się, że załatałam dziury w wewnętrznym dachu póki byłam w dobrym stanie – gdyby nie to, wiele tegorocznych burz zalałoby mnie od środka. Odkryłam też zejścia do własnych podziemi – zasłonięte niegdyś wycieraczką lub skute lodem. Za wiele mam w sobie ciekawości by je zostawić, choć wchodzenie w nie kończy się często pokryciem błotem i szlamem. To one pokrywają to, co oczyszczone okazuje się tym, co najpiękniejsze we mnie.


Nie czaruję nowego roku.


Wchodzę w wewnętrzne głębiny i ceruję dach.

 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...