wtorek, 27 października 2020

List do Gniewu...

 

Dziękuję Gniewie,


dziękuję, że jesteś. Że pojawiasz się coraz bardziej jawnie w moim życiu. Że mogę Cię zobaczyć i nazwać wprost, a nie jedynie zobaczyć Twoje efekty. Czuję Cię, gdy ktoś ze mnie szydzi. Krzyczysz we mnie, gdy ktoś niszczy to, co dla mnie ważne. Wybuchasz się, gdy uprzedmiatawia bezbronnych. Płoniesz, gdy przekreśla wartość i wrażliwość serca…


Dziękuję Ci też, że gdy dochodzi do limitu, to nie uciekasz od Smutku, który wychodzi Ci naprzeciw. Dzięki temu oboje mnie chronicie. Ty – od bezruchu, on – od wybuchu. Pomagasz mi ubrać myśli w słowa, a uczucia przemienić w obraz. Nawet jeśli to zlepek słów i zabazgrany kawałek papieru. Dajesz siłę.


Dziękuję też Sobie, że na Gniew się otwieram. Że doświadczam. Że przeżywam.

Dziękuję Ciału, które tą siłą potrafi się nakarmić.

Dziękuję Głowie, która wie, czemu ona służy.


Dziękuję Sercu, które żyje…



Także dzięki Tobie – Mój Gniewie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...