wtorek, 9 czerwca 2020

Zima czasem przychodzi wiosną

Czasem przychodzi niespodziewana i nieproszona.

Jak nieoczekiwany gość, którego witasz w drzwiach mówiąc „dzień dobry” z gulą w gardle.

Ona przychodzi i chce zagościć.

Wiosenna zima.


Częstujesz ją herbatką, no bo inaczej nie wypada.

Ona zaczyna od tego, że dawno jej tu nie było i że zwykle przychodzi inną porą, ale „życie życiem i jest jak jest”.

Ty czujesz coraz więcej chłodu. I coraz bardziej sztywniejesz.

Ale patrzysz na nią. Nie możesz oderwać wzroku, chociaż bardzo chcesz. Sztywniejesz jeszcze bardziej.

A ona coś Ci mówi. Coś bardzo ważnego. Nie słowami, ale czuciem. A raczej brakiem czucia.


Bo ta zima to tylko metafora. Tego, co większość z nas doświadcza – jedni częściej, inni rzadziej. Jedni mocnej, inni słabiej. Doświadczeniem zesztywnienia, zamrożenia, unieruchomienia.

Ono nie ma słów, mówi jedynie tym, że nie czujemy.

A skoro nie czujemy, to dobrze się zatrzymać – zobaczyć co sprawia, że czucia brakuje.

I problem rozwiązać.


1 komentarz:

  1. Podoba mi się etykieta, którą oznaczony jest ten wpis "impresje codzienności" :)

    Ciekawe, że brak czucia może być sygnałem. Sygnałem, że straciliśmy łączność z samym sobą, z własnym sercem. Warto się zatrzymać, a nawet wrócić i... poszukać zasięgu ;)

    OdpowiedzUsuń

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...