wtorek, 5 maja 2020

Powrót do normalności gonitwy

Powrót do normalności. Zwrot, który pojawia się od dwóch miesięcy w wielu miejscach.
Wróciłam do szkicu postu pisanego ponad pół roku temu. I zastanowiło mnie ile osób pragnie powrotu do normalności, która była gonitwą.

Jestem z tym pytaniem i oddaję tamten szkic. Obraz z tego szkicu można namalować – każdy swój.


Szybciej, sprawniej, więcej. Każdy na suplementach i w intensywnej terapii. Bo zawsze jest tak, że jeśli ma być lepiej, to musi być wcześniej gorzej. Dlatego po dziesięciu godzinach pracy intensywne bieganie albo inne cardio. W międzyczasie smoothie ze spiruliną, bo przecież musi być detoks i przez najbliższy tydzień trzeba żyć o chlebie i soli.

Ale żeby nie być takim hardcorem jak ci, którzy w trakcie takiego detoksu plują żółcią i nie idą do lekarza przekonani, że tak ma być. Lepiej iść, bo może nam grozić półroczny urlop zdrowotny. Ile szkoleń i warsztatów można wtedy ominąć?! Wypaść z obiegu. I z pamięci współpracowników, którzy nie zaśmiecają sobie głowy zbędnymi informacjami.

Przerysowane? Zapewne tak. Ale ile w nas jest takiej gonitwy? 

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...