Jedni
mówią, że dobrze jest żyć w zgodzie ze sobą.
Inni
mówią, żeby mieć dystans do siebie.
A
czasem mówią raz jedno, raz drugie.
Nie
wiem, kto ma rację i nie chcę tego dociekać.
Chcę
doświadczać i słuchać.
Doświadczam
bycia sobą, słucham tego, jakie mam o sobie wyobrażenia. I żyję
tak by być bliżej siebie i mieć dystans do wyobrażeń na temat
siebie.
Bo
przecież to nie synonimy.
Bycie
bliżej siebie jest dla mnie doświadczaniem. Tego, co niewidoczne
dla ludzi niebędących w mojej skórze, nie czujących tak jak ja.
Bycie bliżej siebie to dla mnie także refleksja nad samą sobą. To
zobaczenie tego, co myślę, co mówią o mnie moje czyny. Bycie
bliżej siebie pomaga mi być z innymi w taki sposób, w którym
każdy ma swoje granice, gdzie jest szacunek dla różnorodności.
Pomaga mi również odkrywać i tworzyć nowe.
Dystans
do wyobrażeń na temat siebie pomaga mi być bliżej siebie. Bo gdy
jestem sklejona z wyobrażeniami, trudno mi na siebie popatrzeć
mądrym okiem. Okiem, które widzi błędy i stara się ich nie
powtarzać. Trudno mi też siebie wtedy usłyszeć – uchem, które
dostrzega niuanse i wykrywa ukryte intencje. Trudno mi również
poczuć, gdzie leży granica między moim wyobrażeniem,
wyobrażeniami innych, a tym, co istnieje między nami.
Taki
jest mój prywatny ogląd.
Jaki
jest Twój?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz