sobota, 15 lutego 2020

Wartość słowa.

Są rozmowy, w których czuję się bardzo zagubiona. W których próbuję się dogadać i widzę, że mówimy innym językiem. Choć zobaczenie tego, już dużo zmienia.

Ale nawet wtedy trwa zagubienie. Próba dojścia do tego, co chcemy sobie przekazać nie przynosi skutku. Więcej wtedy mówienia niż słów. Taka dziwna sałatka – trochę sałaty, trochę pomidorów, trochę buraków. Niby jesz, a jednak nie bardzo wiesz, co jesz.

Odkrywam w sobie duży szacunek do słowa. Do tego, że rzeczywiście milczenie jest złotem. Na przykład wtedy, gdy dbam o to, by wyrazić faktycznie to, co chcę. Gdy nie robię metaforycznych piruetów, żeby przykryć żartem i relatywizmem wywyższanie się nad innych. Kiedy mniej słów pomaga wyrazić sedno.

I tak sobie jestem z tym rozmiłowaniem do słowa. Z pragnieniem, żeby mówić i usłyszeć.

Docenić wartość słowa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...