sobota, 11 stycznia 2020

Syndrom pustej kartki? Nic strasznego!

Znacie to uczucie, kiedy siadacie do pisania i...w głowie jest pustka? Taka sama jak na kartce czy pulpicie. Jedna wielka… biała plama?

Zaczyna się zamęt, myślenie o deadlinach, o kolejnych rzeczach do zrobienia, o tym, że przecież odsunęliśmy od siebie wszystkie rozpraszacze, że miało być tak pięknie…

Stop. Syndrom pustej kartki. Stop.

Nie lubimy go, bo przychodzi nieproszony. I wtedy kiedy najmniej go chcemy. Straszy, straszy…

A może nie jest straszny?

Może po prostu pokazuje, czego baliśmy się już wcześniej?

Może pokazuje jakąś część nas?

A może część świata, która prosi o zagospodarowanie?

Trudno coś nowego stworzyć, jeśli wszystko jest. A pusta kartka przypomina o tym, że wiele można jeszcze stworzyć.

Tak! Tak! Tak!

Pusta kartka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...