Zaczęło od tego, że youtube polecił mi „Numb” w jej wykonaniu. Potem podpowiadał kolejne covery, w którymś z komentarzy doczytałam, że kiedyś występowała w X Factor. Słuchałam coraz więcej. Kolejnych utworów, wielu w zapętleniu. Przechodziły mnie ciarki, pojawiały się łzy i westchnienia zachwytu.
Zrozumiałam
dlaczego.
Głos
Janet Devlin, bo o niej mowa, porusza moje wewnętrzne struny. Czuję
się tak, jakby coś ważnego, coś prawdziwego, we mnie grało.
Jakieś piękno, które chce się ze mnie wydobyć. Dobro, które
chce się dzielić. Dlatego dziś piszę o tej wspaniałej młodej
kobiecie.
Piszę
też z innego powodu.
Piszę
dlatego, że chcę wyrazić to, że chciałabym tworzyć tak jak ona.
Odkryłam pragnienie by moje pisanie też poruszało czyjeś
wewnętrzne struny. By pomagało wydobywać z innych ich piękno.
Takie
prawdziwe wewnętrzne piękno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz