wtorek, 5 marca 2019

Zaglądam do wspomnień

Niewiele się mieściło poza mną. Balkon był mały, nadal zresztą jest. Siadałam i patrzyłam. Ludzie pojawiali się i znikali. A ja zastanawiałam się, kim oni są, o czym myślą, do czego dążą. Potrafiłam tak siedzieć godzinami, tworzyć historie, przeżywając wiele, tak naprawdę nie ruszając się z miejsca.

Kiedyś usłyszałam, że jeśli ktoś szuka tego, co powinien robić w życiu, to powinien wrócić do wspomnień z dzieciństwa i zabaw, które go zajmowały. Pewnie trudno potraktować to dosłownie, bo co wtedy z moją koleżanką, która bawiła się w księdza? Część zabaw, to przecież odgrywanie sytuacji, które się widziało. Ale może jest w tym coś mądrego? Ja brałam książki, które czytali mi rodzice, ustawiałam pluszaki i udawałam, że im czytam (ponoć bezbłędnie odtwarzałam historie!). Bawiłam się ze starszą siostrą cioteczną w szkołę (oczywiście to ja byłam uczniem;)), potem uczyłam swoje zabawki. Albo brałam kartkę i kredki, i znikałam ze świata. Rysując, a gdy już umiałam pisać – pisząc. No i siadałam na balkonie u dziadków, patrzyłam na ludzi i budowałam historie.

Teorię o zabawach z dzieciństwa trudno traktować dosłownie. Ale gdy myślę o tym, co robię teraz i daje mi radość, to ma to wiele z tych zabaw. Może jednak jest w tym jakaś mądrość?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Monolog z książką - „Żyrafa i szakal w nas”

  Opowieść o walczących w nas wilkach jest wielu znana. Niewiele jednak osób zna jej wersję, w której wskazuje się na to, że dobrze nak...